Innym wymiarem poświęcenia Álvaro w latach czterdziestych były podróże, w których towarzyszył Założycielowi składającemu wizyty hiszpańskim biskupom, żeby informować ich o pracy Dzieła. Była to prawdziwa mordęga. Jeździli niemal bez zatrzymywania się, kiepskim samochodem i zniszczonymi po wojnie domowej, bardzo wyboistymi drogami. Poza tym, od momentu, kiedy u Św. Josemaríi stwierdzono cukrzycę, w porze zastrzyków z insuliny, zatrzymywali się, gdzie się dało, i prosili, żeby pozwolono im skorzystać z jakiegoś pokoju albo odpowiedniego pomieszczenia.
Podczas tych podróży wykuwała się dobrze udokumentowana przyjaźń Św. Josemaríi Escrivy z hiszpańskim episkopatem. W tej serdecznej relacji uczestniczył również Álvaro. Tak było natychmiast w przypadku biskupa Leopoldo Eijo y Garay, ordynariusza Madrytu. Oczywisty jest jego wielki podziw dla Założyciela Opus Dei, ale jego sympatia do Álvaro del Portillo nie pozostawała w tyle.
Źródło: www.opusdei.pl